niedziela, 24 lutego 2013

Bogate życie wewnętrzne, czyli pasożyty i ich wpływ na brak zdrowia

    Medycyna naturalna rozpatrując zdrowie swojego pacjenta – czy to małego, czy dużego, intensywnie obserwuje całego człowieka. Bierze się pod uwagę praktycznie każdy objaw, teoretycznie błahy, a w praktyce wiele mówiący wytrawnemu terapeucie.
    Niejednokrotnie zastanawiamy się, czy przyczyną szeroko pojętych problemów zdrowotnych nie jest obecność pasożytów.
    Mały człowieczek z niewielkim, ciągle wzmacniającym się przewodem pokarmowym jest szczególnie narażony na możliwość zagnieżdżenia się “nieprzyjaciela”. Trzeba być ostrożnym szczególnie podczas zabaw na świeżym powietrzu oraz podczas przygotowania i zjadania posiłków – surowych warzyw i owoców.
    Wielu lekarzy związanych z medycyną naturalną zaleca swoim pacjentom okresowe oczyszczanie z pasożytów.  Przynajmniej raz do roku, najczęściej na wiosnę (w najlepszym czasie na oczyszczanie) specjaliści zalecają takie kuracje nawet bez wykonywania badań na obecność pasożytów. Uważa się, że w zwykłym mikrobiologicznym badaniu kału na obecność pasożytów, prawdopodobieństwo ich wystąpienia w tym materiale sięgać może jedynie 5-10%.
Zatem wydawać się może, że oczyszczanie z pasożytów to pierwszy krok w walce o przywrócenie równowagi organizmu.
Natura pasożytów oraz ich odmiany
    Pasożyt to organizm odżywiający się kosztem innych organizmów roślinnych i zwierzęcych, tzw. gospodarzy. Pasożyty (dla potrzeb rozważań na temat ich wpływu na brak zdrowia) to robaki pasożytnicze zwane helmintami, czyli m.in. pierwotniaki, tasiemce oraz drożdżowce, grzyby, wirusy, bakterie.
    Zakażenia pasożytami zawsze chodzą „parami”. Pasożyty przebywają w układzie pokarmowym człowieka, w krwi, układzie limfatycznym, narządach wewnętrznych i innych tkankach ciała.
Zakażenie wieloma rodzajami patogennych organizmów przyczynia się do powstawania szerokiego spektrum problemów zdrowotnych, np. artretyzm, reumatyzm, cukrzyca, depresje, zespół drażliwego jelita. Organizmy pasożytnicze stale wydzielają toksyczne produkty przemiany materii, powodujące spadek odporności.
Powstaje wiele nowych odmian mikroorganizmów, które są uodpornione na tradycyjne leczenie. Najczęściej namnażają się w jelitach, a dopiero później rozprzestrzeniają w innych częściach organizmu.
Wyróżniamy około 3200 odmian pasożytów, które przyporządkowano do następujących kategorii:
  • PIERWOTNIAKI, m.in. lamblia, rzęsistek, pełzak, to mikroskopijne organizmy podróżujące w strumieniu krwi, infekujące wszystkie części ciała.
  • PRZYWRY, m.in.  motylice krwi, wątroby, płuc, nerek, pęcherza o wielkości ok.1,5 – 2 cm.
  • TASIEMCE bydła, świń, psów, ryb do 12m.
  • OBLEŃCE, m.in. nicienie, tęgoryjce, które zagnieżdżają się w jelitach, układzie limfatycznym, trzustce, sercu, płucach, wątrobie o różnych rozmiarach od 0,2 do 35 cm (łatwo przenoszone, zwłaszcza wśród dzieci).
    Pasożyty “zamieszkują” różne miejsca naszego organizmu. Mogą żyć w żołądku, jak nicienie, w jelicie cienkim jak glista psia, tasiemiec bąblowiec, włosień kręty, tęgoryjec dwunastnicy, glista ludzka, węgorek jelitowy, tasiemiec uzbrojony lub nieuzbrojony oraz różne rodzaje tasiemców pochodzenia zwierzęcego, bruzdogłowiec szeroki, lamblia oraz jelicie ślepym i okrężnicy jak owsik ludzki, włosogłówka ludzka, balantidioza czy czerwonka pełzakowata.
    Przyjrzyjmy się zatem, jakie są najpowszechniejsze objawy obecności pasożytów w ludzkim organizmie. Objawy te mogą być zróżnicowane ze względu na płeć i wiek. Gdy je analizujemy, możemy mieć wrażenie, że przyczyna praktycznie każdej choroby może być spowodowana zanieczyszczeniem organizmu pasożytami.
Objawy obecności pasożytów w organizmie mogą manifestować się w najróżniejszych narządach i układach.
W układzie trawiennym:
  • gazy, wzdęcia, odbijanie, biegunka, zaparcie, uczucie palenia i skurcze jelit,
  • zakłócenia perystaltyki,
  • zespół drażliwego jelita,
  • śluz w stolcu,
  • zespół złego wchłaniania,
  • nietolerancje pokarmowe,
  • niski lub wysoki poziom cukru we krwi,
  • nienasycony apetyt lub jego brak,
  • anoreksja, nadwaga, niedowaga.
W systemie odpornościowym:
  • zespół chronicznego zmęczenia, osłabienie, częste przeziębienia i grypy, chroniczny nieżyt nozdrzy tylnych, częste infekcje zatok.
W układzie mięśniowym i nerwowym:
otępienie umysłowe, problemy z pamięcią, zaburzenia snu i bezsenność, zgrzytanie zębami, osłabienie słuchu i wzroku, bóle mięśni i stawów.
Oznaki zewnętrzne:
  • alergie, wykwity skórne, pokrzywki, obrzęki, egzema, trądzik, białe plamy wokół ust, opuchnięcie warg, niebieskie zabarwienie białkówek oczu, świąd odbytu, uszu.
Objawy emocjonalne również mogą być związane z obecnością pasożytów. Wśród nich znajdziemy apatię, depresję, nerwicę, niepokój, uczucie bezsilności, rozdrażnienie, nadaktywność ruchowa u dzieci.
Źródła pasożytów
    Zwierzęta domowe i hodowlane są najbardziej znanym źródłem pasożytów. Zwróćmy uwagę jak powszechnym jest fakt odrobaczania zwierząt.
Pasożyty mogą rozprzestrzeniać się poprzez najróżniejsze inne źródła:
  • Woda to potencjalnie zakażone rzeki, jeziora, studnie, baseny oraz woda z kranu.
  • Pasożyty znajdują się w wielu surowych i niedogotowanych pokarmach – mięsie, rybach, orzechach, niedomytych zainfekowanych warzywach i owocach.
  • Przenoszone są też przez bliski kontakt, często przez dzieci (brak nawyku mycia rąk).
  • Musimy tez mieć świadomość, że nadużywanie antybiotyków, które zakłóca równowagę korzystnej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, również staje się zagrożeniem dla zainfekowania pasożytami.
Diagnostyka pasożytów
  1. Najczęściej obecność pasożytów ustala się za pomocą analizy kału – wyszukując pod mikroskopem jaj pasożytów. Okazuje się jednak, że ta metoda może być zawodna. Mikroorganizmy pasożytnicze potrafią zagnieździć się w części przewodu pokarmowego lub innych narządach (nawet w sercu czy mózgu) i wydzielać toksyny jedynie do krwi.
  2.  Wygląd zewnętrzny człowieka mocno zanieczyszczonego pasożytami jest również dość charakterystyczny. Blada skóra i sińce pod oczami stanowią charakterystyczne objawy obecności stworów, ale również pękanie pięt, rozdwajanie paznokci, nadmierne ślinienie i inne (j.w.). Inne objawy to chrapanie i zgrzytanie zębami, tendencja do zaśluzowanych i powiększonych migdałów,
  3. Badanie żywej kropli krwi. Od niedawna możemy obserwować stan środowiska naszego organizmu poprzez zastosowanie metody phase contrast przy Mikroskopowej Analizie Żywej Kropli Krwi. Mikroskopowe Badanie Kropli Krwi znane jest od dawna, ale nowoczesne technologie pozwalają nam obserwować  obecność i stopień zaawansowania choroby we krwi, a to oddaje stan całego organizmu. W badaniu żywej kropli krwi poza stwierdzeniem obecności pasożytów, które odbierają nam energię, stale zatruwają swoimi odchodami krew i cały organizm możemy ocenić też inne chorobotwórcze aspekty organizmu jak: grzybicę i stopień zakwaszenia organizmu, jakość czerwonych krwinek, które odpowiadają za transport tlenu do wszystkich komórek, obecność ciężkich toksyn, stopień aktywności białych krwinek odpowiedzialnych za obronę organizmu między innymi przed bakteriami, złogi stresowe oraz złogi cholesterolowe, które są początkiem miażdżycy i innych chorób naczyniowych.
  4. Test przy pomocy aparatu Mora pozwala dokładnie stwierdzić, jaki pasożyt zagnieździł się w organizmie. Jest to metoda diagnozowania i regulacji zaburzeń w naszym organizmie tataraku + 50g korzenia omanu + 25g mięty pieprzowej + 25g liści orzecha włoskiego + 10g ziela piołunu. 2 łyżki ziół zalać 2 szklankami wody wrzącej – pić otrzymany napar w 3 porcjach, rano, w ciągu dnia i wieczorem, najlepiej ok. 20 min. przed posiłkami przez pierwszy tydzień.
  1. Lewatywy oczyszczające jelito grube z najróżniejszymi związkami lub ziołami np. octem jabłkowym, glistnikiem, wywarem z czosnku, z kawy.
Dieta w leczeniu pasożytów przewiduje ogólne zasady prawidłowego odżywiania zapewniające ograniczenie wilgotnego środowiska w przewodzie pokarmowym, w którym pasożyty świetnie się rozwijają.Dieta zapobiegająca wzrostowi drożdżowców skoncentrowana jest na unikaniu owoców, pszenicy, kukurydzy, słodkich ziemniaków, substancji słodzących, dobrze jest też zrezygnować z gotowanego ryżu (tylko surowy).Unikajmy pokarmów, które mogą być zakażone pasożytami – niedogotowane mięsa, ryby, surowe orzechy włoskie oraz warzywa jak saławykorzystująca osiągnięcia biofizyki i medycyny biologicznej. Badanie to daje również dodatkowo ogromną wiedzę o innych aspektach organizmu, stanie narządów oraz nietolerancjach pokarmowych. Terapia biorezonansowa jest wielkim skokiem nauki w XXI wiek. W trakcie wieloletnich badań stwierdzono, że każdy człowiek posiada indywidualne spektrum drgań elektromagnetycznych, które mogą zostać zakłócone przez choroby.
  • Badanie VEGA – TEST aparatem Salvia. Podobnie jak aparat MORA umożliwia uzyskanie szeregu informacji, które dla diagnostyki konwencjonalnej są nieosiągalne. Taki aparat potrafi przetestować aż kilka tysięcy rzeczywistych obciążeń toksycznych organizmu, a także przydatność pożywienia i składników diety, leków oraz pobieranych suplementów.
  • Oczyszczanie to podstawowa broń do walki z pasożytami. Podejmowanie postów dotyczy jednak raczej osób silnych i dorosłych. Przeprowadzanie tego typu kuracji rządzi się osobnymi prawami i nie dotyczy dzieci.
    Naturalne metody leczenia z pasożytów
    Strategia leczenia przewiduje zapobieganie nowym infekcjom pasożytniczym poprzez:
    • stałe oczyszczanie przewodu pokarmowego w trakcie zwalczania pasożytów,
    • przywracanie zdrowych mikroorganizmów w przewodzie pokarmowym,
    • terapię pożywieniem,
    • stosowanie ziół i innych środków leczniczych.
    1. Rośliny przeciwpasożytnicze to głównie zioła ostre lub gorzkie m.in. goździk, granat, pieprz czerwony, mięta błotna, piołun gorzki, cytwar, dymnica pospolita, pestki dyni, tymianek czy czosnek. Jedną z mieszanek ziołowych polecanych przez prof. Ożarowskiego niszczących lamblie, glisty jelitowe i owsiki jest poniższa receptura: 50g ziela tymianku + 50g kłącza ta, pietruszka, seler powinny być poddawane obróbce termicznej. Wybierajmy pokarmy odstręczające pasożyty, a więc gorzkie, ostre lub kwaśne smaki
              Pokarmy i zioła o właściwościach przeciwpasożytniczych:
    • warzywa – burak, kapusta, marchew, czosnek, por, cebula, rzodkiew i szczaw
    • przyprawy pomocne – koper włoski, goździki, pieprz kajeński, szałwia, imbir, chrzan i tymianek
    • inne pomocne pokarmy to migdały, wodorosty i śliwka umeboshi
    • prażone nasiona dyni
    Przegląd niektórych preparatów ziołowych i naturalnych dostępnych dla leczenia pasożytów i bezpiecznych dla dzieci:
    • ParaProteX – który niszczy bakterie wywołujące infekcje ran: gronkowiec, paciorkowce, pasożyty przewodu pokarmowego, bakterie, grzyby, lamblie, robaki i inne oraz wiele odmian wirusów (300) i grzybów (100). Zalecany  często w połączeniu z takimi preparatami jak Polinesian Noni, A-C Zymes, Chelated Zinc. Zalecany raczej u dzieci od 5 r.ż. ze względu tez na wielkość tabletki, ale czasem z powodzeniem może być stosowany u dzieci młodszych w mniejszej dawce jeśli mogą przełknąć tabletkę.
    • Parasine Plus – to silnie działająca kompozycja składników roślinnych i ziół zamknięta w ułatwiających dawkowanie kapsułkach (celulozowych) zalecany również u dzieci starszych i dorosłych.
    • Parafarm – krople, które oczyszczają organizm z toksyn i z fragmentów pasożytów. Jest to również preparat ziołowy, który chroni organizm przed wtórnym zatruciem pasożytami, a także likwiduje bakterie i grzyby bytujące w przewodzie pokarmowym. Stosowanie kropli Para Farm wpływa również na wzmocnienie układu immunologicznego. Krople te działają też rozkurczowo, zapobiegają niestrawności i przeciwdziałają wzdęciom.
    • Vernicadis – to tinktura z ziół niszcząca wszelkie pasożyty przewodu pokarmowego u dzieci, młodzieży i starszych (owsiki, lamblie, glisty). Trudno dostępna w zielarniach i dostępnych punktach sprzedaży. Została opracowana przez franciszkanina o. Grzegorza Srokę. Jest to nalewka ziołowa zalecana do zwalczania takich pasożytów jak owsiki, glisty, lamblie u dzieci, młodzieży i dorosłych. Kurację należy przeprowadzać systematycznie i zawsze do końca (wg przepisu podanego na opakowaniu). Przeznaczona dla dzieci już od około 4-5 roku życia. Nalewka ta zawiera jedno z najskuteczniejszych ziół zwalczających robaki – wrotycz pospolity.
    • Olejek oregano – bardzo bezpieczne dla dzieci zioło o nazwie lebiodka pospolita wykazuje niezwykłe właściwości lecznicze: hamuje rozwój grzybów Candida albicans, wspomaga pożyteczne szczepy bakterii, wykazuje właściwości przeciwpasożytnicze, m.in. na lamblie, działa też antybakteryjnie – Escherichia coli, Klebsiella pneumoniae, salmonella enterica, Staphylococus aureus, Helicobacter pylori jak również przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie.
    • Cina – lek homeopatyczny stosowany przy inwazji pasożytów. Jest to lek szczególnie często zapisywany dzieciom. U chorych dzieci potrzebujących tego leku obserwuje się płaczliwy nastrój, ciągły niepokój z pożądaniem rzeczy, charakteryzuje je też rozdrażnienie i napady złości. Dzieci te często chorują na zapalenie zatok, spastyczne zapalenie oskrzeli, a czasem po prostu bez powodu uporczywie kaszlą. Skarżą się na bóle brzucha, mogą mieć szczególny apetyt na słodycze. Inne objawy to zgrzytanie zębami, krzyki nocne, moczenie nocne, rzucanie się podczas snu czy świąd odbytu.
    Na zakończenie
        Zawsze w leczeniu pasożytów niezwykle istotną rolę stanowi dieta, która musi być pozbawiona m.in. pszenicy, cukru i słodyczy, bardzo słodkich owoców, często też powinna być bezmleczna. Wilgotne środowisko, które tworzą w organizmie te produkty, jest świetną pożywką dla wspominanych pasożytów w postaci robaków, grzybów czy bakterii.
    Zachęcam do stosowania takiego rodzaju kuracji przynajmniej 2 razy w roku, wiosną i jesienią, w okresie tzw. przestrajania się organizmu. Z pewnością nawet zapobiegawczo tego typu działania przysporzą nam zdrowia.
       Jeśli natomiast poszukujemy przyczyny chorób i przewlekłych dolegliwości naszych dzieci, to uważam taką terapię za obowiązkową. Jak w każdej terapii, każdy z musi znaleźć tę, która na niego działa. Zatem czasem warto przetestować różne preparaty, ale zawsze w odpowiednich odstępach czasu i z pewnością pod kontrolą lekarza lub doświadczonego terapeuty.
    W części II tego artykułu opiszę przegląd metod leczenia naturalnego z pasożytów dla dorosłych.
    Literatura:
    • Ch. Clark, „Kuracja życia”
    • CH. Gerson, „Terapia doktora Gersona”
    • G. Małachow, „Życie bez pasożytów”
    • N. Siemionowa Szkoła zdrowia, Uwolnij się od pasożytów i żyj bez nich”
    • O. Jelisejewa „Metody oczyszczania i regeneracji organizmu”
     
    Autor artykułu:
    Dorota Lapa
    Z zawodu jest dietetykiem i pielęgniarką. Moderatorka projektu Zdrowy Przedszkolak.org. Zafascynowana również medycyną Wschodu oraz wiedzą św. Hildegardy. Idąc wbrew czasom, nieustannie poszukuje mądrości leczniczej, o jakiej mówił Hipokrates: "Twoje pożywienie może być lekarstwem". Nie wyobraża sobie życie bez modlitwy, bo podstawą życia jej rodziny jest zakorzenienie w wierze. Edukację w zakresie dobrego żywienia traktuje jak misję, dlatego organizuje otwarte wykłady i warsztaty gotowania dla zdrowia. Poszukuje i testuje wysokiej jakości żywność, by przekonywać, jak bardzo warto w nią inwestować. Pomaga również odnaleźć dobrą drogę odżywiania, doradzając osobom chorym lub pragnącym utrzymać zdrowie. By realizować te cele, stworzyła Orkiszowe Pola. Prywatnie szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci.
    Artykuł autora: Dorota Łapa  http://dziecisawazne.pl/pasozyty/

    czwartek, 14 lutego 2013

    Dlaczego woda jest potrzebna?


    Przede wszystkim jest podstawowym składnikiem komórki.
    Jak bardzo jest potrzebna w komórce?
    Służy np. do oczyszczania. I tak np. kiedy wypijamy filiżankę kawy, to po krótkim czasie biegniemy do toalety.
    I tu zdziwienie, bo zamiast „wysikać filiżankę kawy”, oddajemy więcej moczu!!!

    O! Cóż to się stało?
    Zaszła prosta, ale jakże brzemienna w skutkach reakcja. Ponieważ kofeina jest dla naszej komórki niczym innym jak trucizną, ta broniąc się przed nią oddała swoją już nagromadzoną wcześniej czystą wodę, aby zneutralizować tę truciznę.
    My już spokojni siadamy do pracy lub relaksujemy się dalej – a komórki krzyczą: wody, wody, czystej wody!!!
    Co zatem robimy?
    Nic prostszego idziemy zaspokoić pragnienie.
    Czym?
    A to kolejną filiżanka kawy, a to herbatką, albo jakimś napojem typu Coca Cola i sytuacja się powtarza.
    I tak mija dzień za dniem..., a nasze komórki krzyczą wody, wody, czystej wody!!!
    Nie oczekujmy zatem, że bez solidnego ciągłego uzupełniania wody – min. 30ml na 1 kg wagi ciała – będziemy wypoczęci, zadowoleni i szczęśliwi. Nic z tego!!!

    Zapytaj wiec samego siebie, ile wody – czystej wody wypiłem dzisiaj?

    Co zrobiłem, by uniknąć choroby, która może pojawić się wkrótce?

    Myślę, że warto poświecić chwilę na refleksje, a jak trzeba to uderzyć się w pierś i krzyknąć moja wina, moja bardzo wielka wina – i pójść po szklankę czystej wody

    Zaparcia

     Dzisiaj chcemy zająć się zaparciami znanymi pod nazwami zatwardzenie, obstrukcja.  Przypadłość ta polega na utrudnionej lub nieczęstej defekacji (wypróżnianiu). W skrajnych przypadkach może być śmiertelne. Zaparcie ciężkie to ≤2 wypróżnienia na miesiąc.
    Jakie są przyczyny tej dość częstej przypadłości?
    Wypróżnianie przez zdrowe osoby odbywa się 1-2 razy dziennie, zaparcie jest jedną z najczęstszych dolegliwości, występującą czasem u osób zdrowych spożywających pokarmy z małą zawartością płynów i błonnika, prowadzących siedzący tryb życia, u osób w podeszłym wieku i noworodków oraz u kobiet w zaawansowanej ciąży. Dolegliwość ta często może występować wraz z zaburzeniami czynnościowymi jelita grubego, zwłaszcza u kobiet, jako tzw. zaparcie nawykowe. W zaparciach kał jest zazwyczaj twardy i suchy, oddawany z wysiłkiem. Zaparcie może być również wywołane innymi przyczynami takimi jak:
    • mechanicznymi np.: zwężenie jelit przez naciek nowotworowy lub zapalny
    • blizny
    • ucisk z zewnątrz
    • niedrożność jelit,
    • stres
    • toksycznymi np.: zatrucie ołowiem i arsenem
    • po podaniu niektórych leków, jak opium i atropiny,
    • czynnościowymi np.: zaparcia atoniczne u obłożnie chorych i osób w podeszłym wieku
    • choroby gorączkowe
    • charłactwo
    • zaparcie spastyczne.
    Jedną z częstszych przyczyn zaparcia jest lekceważenie uczucia parcia na stolec, co prowadzi do zaburzenia odruchu defekacyjnego. Leczenie zależy od przyczyny wywołującej. W leczeniu objawowym stosuje się środki przeczyszczające. W zapobieganiu zaleca się picie większej ilości płynów, podejmowanie aktywności fizycznych oraz spożywanie w pokarmach większej ilości błonnika.
    W leczeniu zaparć zazwyczaj podaje się objawowo środki przeczyszczające oraz zaleca się w profilaktyce wyłączyć z diety pokarmy ciężkostrawne, tłuszcze zwierzęce oraz węglowodany, które zawiera biała mąka, ponieważ te pokarmy długo zalegają w jelitach i żołądku. Ponadto należy spożywać odpowiednie ilości błonnika intensyfikującego pracę jelit.
    Inną przyczyną powstania zaparcia jest wstrzymywanie oddawanie stolca, który po pewnym czasie rozregulowuje rytm pracy jelit powodując ich rozleniwienie. Doprowadza to do zaparć określanych jako nawykowe. Dolegliwości tej sprzyja stres, stany nerwowe, brak ruchu oraz siedzący tryb pracy i życia. W tym przypadku środki przeczyszczające nie są wskazane. Sprawą zasadniczą jest zmiana trybu życia oraz właściwa dieta.
    Gdy jelito zaciska się dookoła stwardniałych mas kałowych uniemożliwiając tym samym prawidłowe wypróżnienie, mamy do czynienia z zaparciem kurczowym – jest to kolejna „najpopularniejsza” przyczyna powstawania zaparcia.
    Co gorsza, w niektórych przypadkach, zaparcia naprzemiennie mogą występować z biegunkami.
    Najlepszym sposobem na ustrzeżenie się przed zaparciami jest odpowiednia dieta, w której przeważać powinny delikatne mięsa, twarożki, masło, miód, oliwa, gotowane i przecierane jarzyny oraz duża ilość płynów. Należy unikać potraw smażonych czy fermentujących, ostrych przypraw, pieczywa razowego oraz takich produktów jak groch czy fasola.
    Zapamiętaj, aby zapobiec zaparciom spożywaj:
    • Spożywaj pokarmy bogate w błonnik
    Uwaga, błonnik (włókno pokarmowe) nie ma nic wspólnego z tym, co nazywamy „włóknem” w języku potocznym. To, że pokarm jest miękki, łatwy do połknięcia, czytaj płynny, nie oznacza, że nie zawiera błonnika. Błonnik to nie tylko „otręby”. Przykładowo, sok gruszkowy jest w niego wyjątkowo bogaty. Ziarna lnu, które trzeba zmielić przy pomocy młynka do kawy przed spożyciem, bo w przeciwnym wypadku przedostaną się w całości do Twojego systemu trawiennego, są również bardzo dobrym źródłem błonnika. Istnieją wreszcie ziarna, które są naturalnym środkiem samym w sobie: Plantago psyllium (babka płesznik). Była ona używana już 10 wieków p.n.e. przez medyków Górnego Egiptu – i jest ona tak samo skuteczna po dziś dzień. Wybieraj ekologiczną babkę. Na początku bądź ostrożny, jeśli Twój organizm nie jest przyzwyczajony do błonnika. Doskonałym produktem zawierającym błonnik jest również MACROBALANCE DRINK MIX dr Ratha: 
    (http://www.sklep-ecomedico.eu/index.php?route=product/product&path=36&product_id=76)
    • Pij wodę bogatą w minerały
    Za wskazówkę, czy jesteś odpowiednio nawodniony, posłuży Ci kolor Twojego moczu. Musi być jasnożółty i przejrzysty. Nie zdziw się jednak, biorąc multiwitaminę, jeśli będzie on bardzo żółty. Jest to efektem obecności witaminy B2. W walce z zaparciami pomaga również picie wód mineralnych bogatych w wapń.
    • Spożywaj wysokiej jakości probiotyki
    Bogata flora bakteryjna w jelitach nie tylko pozwala na prawidłowe trawienie; jest to podstawowy warunek, aby osiągnąć optymalny stan zdrowia.
    Po przeanalizowaniu składu polecam PROBIOTIC 12 firmy LR:
    http://aloes.eco-medico.co.uk/index.php?route=product/product&path=47&product_id=333
    • I wreszcie – postaraj się kontrolować poziom stresu
    Jeśli możesz, to wyeliminuj z Twojego życia niepotrzebne źródła niepokoju. Bardziej zrelaksowane życie i opanowane emocje przyczynią się w decydujący sposób do wyeliminowania problemów gastryczno-trawiennych.

    niedziela, 13 stycznia 2013

    Alternatywa dla in vitro

    W dzisiejszych czasach niepłodność jest coraz częstszym problemem. My jako gatunek istot rozumnych zapomnieliśmy o tym, że niezdrowy tryb życia, pozbawiony wartości odżywczych oraz modyfikowany genetycznie pokarm, a także sam rozwój cywilizacji może przyczynić się do niepłodności. Obecny również trend, czyli moda na to, by „ustawić się w życiu”, sprawia, że kobiety coraz później decydują się na zajście w ciążę.

    Czy w tym temacie ludzkość nie powinna zatrzymać się na chwilę w swoim pędzie do szczęścia?

    Rozwiązaniem problemu braku potomstwa ma być metoda zapłodnienia pozaustrojowego IN VITRO (IVF). Jest ona jedną z najbardziej znanych metod walki z bezpłodnością. Mimo swoich możliwości wywołuje jednak niezliczoną ilość dylematów natury moralnej, etycznej i światopoglądowej.

    Czy istnieje jakaś alternatywa do metody IVF?

    Tak, istnieją metody alternatywne, jedna z nich zostanie przedstawiona w dalszej części tego artykułu.

    Na czym polega in vitro?

    Na początek przyjrzyjmy się historii tego niewątpliwie epokowego „wynalazku”.

    Jest rok 1978, w Wielkiej Brytanii przyszło na świat pierwsze „dziecko z probówki”. Młoda matka, która je urodziła, z powodu niedrożności jajowodów nie mogła zajść w ciążę w sposób naturalny. Lekarze operacyjnie pobrali od tej kobiety dojrzałą komórkę jajową, umieścili w szklanym naczyniu i połączyli z nasieniem męża.

    W tym miejscu doszło do zapłodnienia, zapłodnioną komórkę zaczęto hodować w odżywce. Następnie została ona przeniesiona do macicy kobiety, która po zagnieżdżeniu się ww. wspomnianej komórki stała się przyszłą matką. Po kilku miesiącach urodziła się dziewczynka. Zastosowaną tutaj procedurę medyczną i podobne do tej pierwotnej zaczęto nazywać IN VITRO (dosłowne tłumaczenie: w szkle).

    W różnych krajach procedura IVF może się różnić, ale w swoich głównych punktach się nie zmienia i wygląda następująco.

    W celu przygotowania organizmu kobiety do planowanej ciąży, kobieta jest poddawana kilkutygodniowej kuracji hormonalnej stymulującej jajniki do zwiększonej produkcji komórek jajowych. W kolejnej fazie niezbędne jest pozyskanie świeżego nasienia przyszłego ojca. Oczyszczone nasienie jest mieszane w laboratorium z komórkami jajowymi przyszłej matki. W tym momencie dochodzi do zapłodnienia kilku komórek, które stają się embrionami. Po upływie 1 dnia embriony bada się pod względem wad i wybiera się tylko te, które mają największe szanse przeżycia oraz nie mają żadnych wad. Po upływie ok. trzech dni do macicy wprowadza się kilka embrionów, aby zwiększyć prawdopodobieństwo ciąży. Jeżeli choć jeden embrion zagnieździ się, wtedy jest dość duże prawdopodobieństwo, że kobieta stanie się matką.

    Nasuwa się pytanie, co dzieje się z pozostałymi zarodkami?

    Jest kilka możliwości: pozostawione samym sobie obumierają, czasami zamraża się je w ciekłym azocie, by obniżyć koszty ewentualnej następnej próby po niepowodzeniu zajścia w ciążę.

    W tym miejscu powstają wątpliwości natury etycznej, moralnej, czy ekonomicznej. Ekonomiczna, ponieważ przechowywanie zamrożonych zarodków jest kosztowne; etyczna, bowiem pozostawienie zarodków w celu ich obumarcia porównywalne jest z aborcją i eutanazją. Moralna kwestia wiąże się poniekąd z instytucją banku spermy, umożliwiającym wykorzystanie spermy nieznanej osoby w celu zajścia w ciążę, czy kobiety surogatki.

    Przytoczone zostały tu wyłącznie fakty, ostateczna decyzja stanowi osobistą sprawę każdej osoby.

    O takich dylematach napisał w roku 2008 pewien embriolog na łamach dziennika The New York Times, że niektórzy pacjenci są naprawdę rozdarci, ponieważ nie wiedzą, co zrobić z dodatkowymi zarodkami. W artykule można było przeczytać:

    „W całym kraju w klinikach znajduje się co najmniej 400 000 zamrożonych embrionów i każdego dnia przybywają kolejne (...). Jeżeli embriony odpowiednio się zamrozi, to są zdolne przetrwać dziesięć lub więcej lat, ale nie wszystkie przeżywają proces rozmrażania”.

    Czy zatem In Vitro jest jedyną alternatywą dla bezdzietnych małżeństw?

    Metoda in vitro to nie tylko najpopularniejszy i najlepiej znany sposób walki z niepłodnością. To również zabieg, który obok eutanazji i aborcji stanowi najbardziej kontrowersyjny temat XXI wieku. Niezależnie od opinii dotyczących etycznych aspektów sztucznego zapłodnienia, zastanawia również jego medialność, zwłaszcza że jest to jeden z wielu sposobów radzenia sobie z problemem niemożności zajścia w ciążę. Mniej znaną metodą jest naprotechnologia (natural procreative technology). Ten rodzaj walki z niepłodnością został opracowany już dawno, jednak swoją obecność zaczyna zaznaczać dopiero teraz.

    Czym jest naprotechnologia?

    Naprotechnologia (NaProTECHNOLOGIA) – metoda opracowana przez Thomasa W. Hilgersa w 1991 roku. Ma na celu monitorować i utrzymywać zdrowie układu rozrodczego. Oparta jest ona głównie na naturalnych metodach planowania rodziny. Metoda stawia główny nacisk na naukę umiejętności rozpoznawania własnej płodności przez małżonków starających się o potomstwo. Jest adresowana do pacjentów, których niepłodność jest uleczalna i daje się korygować medycznie, czyli do ok. 40% niepłodnych par. Z metody tej nie będą mogły skorzystać kobiety z niewydolnością jajników, niedrożnością jajowodów czy mężczyźni z niedrożnymi nasieniowodami.

    Naprotechnologia to praktycznie bezinwazyjna i w pełni naturalna metoda leczenia niepłodności. Polega na obserwacji przebiegu cyklu miesiączkowego poprzez przyglądanie się zmianom i objawom, takim jak m.in. temperatura ciała, śluz, samopoczucie. Pełna diagnostyka trwa 24 miesiące. Codzienne pomiary muszą być skrupulatne i dokładne, dlatego w określonym czasie obserwacji, kobiecie uczestniczącej w procesie pomaga instruktor naturalnego planowania rodziny oraz współpracujący z nim lekarz.

    Jakie są zalety i wady naprotechnologii?

    Największą zaletą tej metody to nieinwazyjność. Cały proces przebiega w zgodzie z naturą. Nie powstają tutaj dylematy natury moralnej i religijnej, takie jak w przypadku metody in vitro. Względy ekonomiczne też przemawiają za naprotechnologią, ponieważ koszty badań są o wiele niższe niż w przypadku zabiegu in vitro.

    Poznajmy niektóre z zalet tej metody:

                        naturalna, ekologiczna, współpracuje z fizjologią każdej kobiety

                        bezpieczna dla zdrowia

                        pozwala na poznanie własnego zdrowia ginekologicznego

                        wiarygodna i naukowo udokumentowana

                        oparta na współpracy między małżonkami

                        szanuje godność kobiety i małżeństwa

                        nowoczesna

                        etyczna i akceptowana przez wszystkich

                        stosunkowo niedroga

                        wystandaryzowana

                        traktuje człowieka jako całość fizyczną i duchową

                        angażuje kobietę oraz małżonków w proces diagnostyczny i leczniczy

                        małżonkowie są podmiotem i partnerem do ewentualnej współpracy z lekarzem

                        małżonkowie są odpowiedzialni za własne zdrowie, wyniki i skuteczność leczenia.

    Przeciwnicy twierdzą natomiast, że ta metoda nie wnosi niczego nowego, a jej tajemnica tkwi w umiejętności władania narzędziami promocji i manipulacji.

    Twierdzą oni, że naprotechnologia jest procesem leczenia podobnym do placebo. Jednak jej skuteczność potwierdzoną licznymi przypadkami udanego zapłodnienia i porodu, skłania niejednego do zwrócenia na nią uwagi.

    Przebieg metody

    Metoda opiera się na samoobserwacji według zmodyfikowanej wersji modelu Creightona, pozwala określić dni płodne kobiety oraz ewentualne zaburzenia w jej cyklu miesiączkowym. Okres obserwacji i diagnostyka może trwać do 2 lat i obejmuje trzy etapy:

    1.     Nauka techniki obserwacji cyklu kobiety według modelu Creightona i zapisywania jej wyników na specjalnej karcie oraz diagnostyka wstępna i badania hormonalne. Równocześnie przeprowadza się badania mężczyzny.

    2.     Rozpoznanie przyczyny niepłodności (badania laboratoryjne, obrazowe itd.) i uzyskanie regularnych cyklów.

    3.     Oczekiwanie na poczęcie i towarzyszenie małżonkom przez okres ciąży.

    Zastosowanie metody

    W założeniu naprotechnologia pozwala na wyznaczenie czasu najkorzystniejszego dla zapłodnienia, czym leczy bezpłodność spowodowaną psychologiczną sferą funkcjonowania organizmu. Metoda, jak większość metod leczenia bezpłodności nie eliminuje przyczyn niepłodności o charakterze fizjologicznym występującym u partnerów (jak uszkodzenia narządów, nieprawidłowe ich ukształtowanie w procesie rozwoju, całkowity brak komórek rozrodczych).

    Organizacje medyczne oceniające metody leczenia niepłodności, m.in. takie jak unijny ESHRE, amerykański ASRM, brytyjski NICHCE w swoim 534-stronicowym raporcie nie mówią o naprotechnologii, a Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu stwierdziło, iż nie może jej rekomendować z powodu braku dowodów na jej skuteczność.

    Na świecie działa kilka klinik naprotechnologii oraz grupa indywidualnych trenerów i instruktorów tej metody. W Europie pracuje 20 jej trenerów.

    Celem naprotechnologii jest osiągnięcie poczęcia w sposób naturalny.

    Wyniki leczenia niepłodności przy pomocy naprotechnologii są dość imponujące i przedstawiają się następująco. Należy dodać, że bazują one na badaniach Instytutu Papieża Pawła VI z roku 2004 opublikowanych w The Medical &Surgical Practice of NaProTechnology Thomas W. Hilgers 2004 oraz najnowszej pracy z wrześniowego 2008 numeru Journal of the American Board of Family Medicine: Outcomes From Treatment of Infertility With Natural Procreative Technology in an Irish General Practice; Joseph B. Stanford, MD,MSPH, Tracey A. Parnell, MD and Phil C. Boyle, MB. Najpierw zostały skumulowane wyniki dotyczące ciąż po leczeniu z powodu niepłodności.

    Naprotechnologia w przedziałach czasowych:

    1) do 12 miesięcy – uzyskano 44% ciąż,

    2) do 24 miesięcy uzyskano 62% ciąż,

    3) w 48 miesięcy od rozpoczęcia leczenia 71%.

    Wyniki leczenia, kiedy rozpoznaną przyczyną niepłodności była endometrioza:

    1) 45% w 12 miesięcy,

    2) 65% w 24 miesięcy,

    3) 78% w 36 miesięcy.

    Porównując te wyniki z leczeniem chirurgicznym klasycznymi metodami widzimy badanie Rock JA z 1981: 38% po 12msc, 50% po 24msc i max 63% do 72msc po leczeniu.

    Skumulowany wskaźnik dla pacjentek z zespołem policystycznych jajników:

    1) 40% po 12 miesiącach,

    2) 65% po 24 miesiącach,

    3) do 90% po 48 miesiącach.

    Po klasycznym leczeniu chirurgicznym badanie Adashi EY, Rock JA 1981 analogicznie: 10% po roku, 30% po 24 msc, 55% po 48msc i maksymalnie do 70%.

    Wreszcie skuteczność leczenia i ilość adopcji dla osób leczonych naprotechnologią w porównaniu do postępowania in vitro. Badania Instytutu Pawła VI i inne wg opisu. Kiedy przyczyną niepłodności był brak owulacji to uzyskano 81,8% poczęć, jeżeli policystyczne jajniki to 62,5%, przy endometriozie – 56,7%, przy niedrożności jajowodów – 38,4%. Dla in vitro analogicznie wyniki z lat 1986–2001 od 21 do 27% ciąż na kobietę. Z pośród małżeństw leczonych NaProTECHNOLOGY, których nie wyleczono 74,6% zdecydowało się na adopcję (Family Building).

    Naprotechnologia okazuje się 2,67 razy bardziej skuteczna niż in vitro przy endometriozie, 2,36 razy dla PCOS i 1,41 razy dla niedrożności jajowodów.

    W badaniu z Irlandii z praktyki lekarza rodzinnego w Galway w latach 1998–2002 zgłosiło się 1239 par małżeńskich z powodu niepłodności. Średni wiek kobiet to 35,8 lat, średnia długość trwania niepłodności 5,6 roku. 33% par wcześniej było leczonych ART. Wskaźnik ciąż wyniósł 52%. Udało się pomóc około 30% par po niepowodzeniach ART, czyli technik wspomaganego rozrodu „in vitro”. (J Am Board Fam Med 2008;21:375–384.)

    Szczegółowe badania nad skutecznością metody w przypadkach problemów z płodnością dostępne są na stronie: http://naprotechnology.com/infertility.htm.
     

    sobota, 1 grudnia 2012

    Dieta w leczeniu dny moczanowej


    Dieta w leczeniu dny moczanowej

               Duże znaczenie w uporaniu się przez osoby z problemem dny moczanowej ma odpowiednia dieta. Osoby te zastanowić się powinny przede wszystkim nad tym, co i kiedy jedzą. Bardzo często do ataków choroby przyczyniają się posiłki, które u innych pacjentów nie wywołują żadnych zmian. Najczęściej, jak to w życiu bywa, szkodzi nam to co najbardziej lubimy. Osoby chore nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że dogadzając swojemu podniebieniu szkodzą zdrowiu, które przecież zawsze powinny stawiać na pierwszym miejscu.

                Kluczem do zrozumienia, jak ważna może okazać się właściwa dieta dla osoby zmagającej się z problemem dny moczanowej jest świadomość tego, jak niebezpieczne dla organizmu chorego są związki purynowe. Ich oddziaływanie na organizm przyczynia się przede wszystkim do wzrostu produkcji kwasu moczowego, a przecież właśnie tego zjawiska chorzy powinni unikać za wszelką cenę. Podstawą diety osób chorych na artretyzm jest zatem najpierw ograniczenie, a potem całkowite wyeliminowanie związków purynowych z ich pożywienia. Niemal natychmiast warto zatem zapomnieć nie tylko o bogatych w purynę podrobach mięsnych takich, jak choćby wątróbka, ale również o sosach mięsnych, a nawet o zupach gotowanych na mięsnych wywarach. W diecie chorego nie powinny znajdować się również rośliny strączkowe, takie, jak choćby groch, fasola, bób albo coraz bardziej popularna w polskiej kuchni soczewica, a do tego konieczne wydaje się zdecydowane odstawienie używek, które do tej pory umilały nam trudne dni. Pożegnanie z herbatą (pitą w nadmiarze) i kawą (ma ona działanie moczopędne, jednak zawiera ona również składniki, które mogą zaszkodzić choremu) może być wyjątkowo trudne, nie wolno zaś zapomnieć i o tym, że walka z dną moczową nie będzie skuteczna również wówczas, gdy mimo kolejnych objawów choroby w naszym życiu ciągle obecny będzie alkohol.

    Odstawienie używek takich, jak kawa czy alkohol powinno zostać połączone z wyrobieniem w sobie nawyku picia dużych ilości wody. Dostarczanie jej do organizmu przyczynia się do intensyfikacji procesu wypłukiwania kwasu moczowego, minimalna dawka wody zalecana osobom walczącym z artretyzmem wynosi więc od półtora do dwóch litrów dziennie. Wielu chorych narzeka początkowo, że przyzwyczajenie się do konieczności picia dużych ilości wody nie jest prostym zadaniem. Rzeczywiście, mamy do czynienia z dość dużym wyzwaniem, okazuje się jednak, że wyrobienie w sobie takiego nawyku nie jest niemożliwe. Co więcej, relatywnie szybkie zmiany są w stanie umocnić nas w przekonaniu o tym, że nasza decyzja była słuszna, nie da się zaś ukryć i tego, że regularne picie wody pomoże nam również zrzucić kilka kilogramów, co także jest skutecznym sposobem walki z dną moczanową.

    Zmiana diety to wyjątkowo mądre posunięcie, nie powinniśmy jednak zapominać i o tym, że dla osoby zmagającej się z problemem dny moczanowej istotne jest nie tylko to, co je, ale i to, kiedy spożywa posiłek. Tu szczególne znaczenie odgrywa pora kolacji, zbyt późno jedzone posiłki mogą bowiem stanowić zagrożenie dla naszego organizmu. Organizm chorego musi być wspomagany tak, aby pozbywał się nadmiaru kwasu moczowego szkodzącego kościom i stawom. Podczas snu proces ten jest w istotny sposób spowolniony, stąd też tak ważne jest to, aby ostatni posiłek w ciągu dnia był spożywany przynajmniej na trzy godziny przed snem.

    Co zatem może jeść osoba, która zmaga się z problemem dny moczanowej? Jej dieta powinna obejmować przede wszystkim produkty pozbawione związków purynowych oraz te, które zawierają ich minimalne ilości. W tym kontekście warto wskazać między innymi na ryż oraz owoce, a w dalszej kolejności również na mleko oraz ser. Uzupełnieniem diety mogą okazać się miód i różnego rodzaju dżemy, a także masło i śmietana. Dieta taka nie musi być więc mało smaczna. Niestety, produkty, które stanowią jej podstawę często przyczyniają się do podniesienia poziomu cukru we krwi, należy zatem dbać o ich zróżnicowanie.

    Przygotowując posiłki warto mieć na uwadze i to, że nasza dieta powinna być wolna od tłuszczu. Należy zatem pożegnać się z produktami duszonymi i smażonymi, tłuszcz (zawsze w niewielkich ilościach) może być bowiem dodawany jedynie do potraw surowych. Nie oznacza to oczywiście, że dna moczanowa odcina nas od jakichkolwiek ciepłych posiłków, wskazane jest jednak wyłącznie ich gotowanie, w innym wypadku bowiem nie uda nam się ograniczyć poziomu niebezpiecznego dla organizmu tłuszczu.

    Komponując dietę dla osoby z artretyzmem wypada pamiętać również o pozytywnym wpływie witaminy C oraz E na stawy. Witamina C występująca między innymi w pozbawionych puryn owocach cytrusowych minimalizuje ryzyko zmian zachodzących w stawach dotkniętych artretyzmem natomiast witamina E, którą możemy spotkać w liściastych warzywach zielonych znakomicie z nią współgra. Zarówno jedną, jak i druga witaminę możemy przyjmować również w postaci tabletek, w takiej sytuacji jednak zawsze należy skonsultować się z lekarzem, aby spytać go o dopuszczalną dawkę.

    Jak widać, dieta stosowana przez osoby, którym dokucza artretyzm, zaliczana jest do bardzo wymagających. Już choćby z tego powodu powinniśmy pamiętać o tym, że każdorazowo musi być ona opracowywana indywidualnie dla konkretnego pacjenta.

    Innym pomysłem na łagodzenie dolegliwości związanych z dną moczanową jest podejmowanie prób pozbycia się zbędnych kilogramów. Nie jest to zadanie proste zwłaszcza, że dieta osób chorych na dnę moczanową często nie sprzyja odchudzaniu, mimo wszystko jednak warto podjąć próbę pozbycia się nadwagi. O swojej wadze najlepiej porozmawiać najpierw z reumatologiem, a potem również z dietetykiem, temu ostatniemu koniecznie należy jednak zwrócić uwagę na to, że to dna moczanowa skłania nas do podjęcia tego rodzaju starań. Dzięki tej informacji dietetyk będzie mógł doradzić nam bardzo konkretne rozwiązania problemów z nadwagą, nie ignorując w zasady diety zaleconej przez lekarza prowadzącego wspólnie z nami walkę z artretyzmem, a jego propozycje nie zaszkodzą naszemu zdrowiu.


    *Artykuł ten nie może zastąpić porady medycznej. Każdy chory wymaga indywidualnego leczenia. Nie należy też bez konsultacji z lekarzem przerywać stosowania przepisanych farmaceutyków ani wprowadzać drastycznych zmian w sposobie odżywiania.

    czwartek, 15 listopada 2012

    Leczenie dny moczanowej.


    Jak diagnozuje się dnę moczanową?

    Po pierwszym takim ataku powinniśmy złożyć wizytę lekarzowi, który zobowiązany jest do przeprowadzenia z nami szczegółowego wywiadu oraz zlecenia nam wykonania dodatkowych badań. Pierwszym z nich jest badanie krwi, dla lekarza ważne jest bowiem stężenie kwasu moczowego w jej surowicy. Alarmujący wynik tego rodzaju badania nie musi jednak sugerować dny moczanowej, stąd też kolejnym krokiem podejmowanym przez lekarza jest na ogół badanie płynu stawowego, aby przekonać się o tym, czy pojawiają się w nim kryształki moczanu sodu. Dopiero tego rodzaju czynność jest w stanie odpowiedzieć na pytanie o to, czy rzeczywiście mamy do czynienia z artretyzmem.

    Leczenie dny moczanowej.

    Chory, u którego zdiagnozowana została dna moczanowa musi zostać poddany specjalistycznemu leczeniu. Mogą pomagać w nim zioła, witaminy, zmiana diety oraz zdrowy styl życia, nie wolno jednak zaniedbywać wizyt składanych u lekarza w przekonaniu, że wyleczy nas sama natura.
    Specjalista podejmuje zazwyczaj dwa rodzaje działań starając się zarówno złagodzić silny ból, który towarzyszy atakom dny moczanowej, jak i eliminować przyczynę choroby, a więc nadmierną ilość kwasu moczowego w organizmie chorego i trudności z jego usuwaniem. Niekiedy musi on również przeciwdziałać zmianom, do których już doszło w stawach i ścięgnach, z sytuacją taką mamy do czynienia jednak przede wszystkim wówczas, gdy sam pacjent nie przestrzegał zarówno harmonogramu wizyt u specjalisty, jak i zaleceń wydawanych przez lekarza.

    Pierwsze z wymienionych powyżej zadań realizuje się poprzez podawanie pacjentowi leków przeciwbólowych pozwalających na zniesienie ataków artretyzmu w lepszej kondycji fizycznej i psychicznej. I tu jednak zalecana jest szczególna ostrożność, chorym odradza się bowiem przyjmowania nawet minimalnych dawek aspiryny oraz leków mających w składzie ten składnik. Zastrzeżenie tego rodzaju nie jest zresztą poczynione przypadkowo, należy bowiem pamiętać, że aspiryna utrudnia usuwanie kwasu moczowego w organizmie. W konsekwencji lek łagodzi ból, przyczynia się jednak do tego, że kolejny atak choroby następuje zdecydowanie szybciej niż w przypadku stosowania medykamentów na bazie np. ibuprofenu.

    Przy silnych atakach dny lekarz podaje również dożylnie kortykosterydy, a więc hormony, których zadaniem jest regulacja przemiany węglowodanów, białek oraz tłuszczów. Kortykosterydy nie tylko łagodzą ból, ale również w istotny sposób zmniejszają stan zapalny, ich stosowanie musi być jednak nadzorowane przez specjalistę, w przewlekłych przypadkach choroby mogą mieć one bowiem również skutki uboczne.

    Lekarz stara się również wpłynąć na organizm tak, aby zmniejszyć produkcję kwasu moczowego. Zazwyczaj skuteczna jest już sama zmiana diety i eliminacja z niej produktów zawierających puryny, niekiedy jednak konieczne staje się wspomożenie organizmu poprzez leki. Najbardziej znanym z nich jest allopurinol, który pozwala na ograniczenie produkcji kwasu moczowego, jego stosowanie wymaga jednak nadzoru ze strony lekarza oraz pewnej czujności, jaką powinien wykazać się sam pacjent. Lek ten może wywołać senność, uczucie zagubienia i dezorientacji, a nawet wysypkę, nie reaguje też najlepiej w połączeniu z szeregiem innych farmaceutyków.

    Tam, gdzie produkcja kwasu moczowego nie może być zahamowana, lekarz może stosować rozwiązania przyczyniające się do wzrostu tempa, w jakim wydalana jest wspomniana substancja. I takie rozwiązanie może jednak okazać się nieskuteczne, walka z dną moczanową może zaś przyczynić się do znacznych utrudnień w leczeniu innych chorób, z którymi zmaga się pacjent (tu szczególnym problemem może okazać się choroba wrzodowa oraz przewlekło schorzenia nerek).

                U wielu pacjentów pierwszy atak dny jest jednocześnie atakiem ostatnim, szybka i trafna interwencja lekarza może więc przyczynić się do tego, że artretyzmem przestaniemy się martwić bardzo szybko. Zdarza się jednak również, że stan chorego wymaga dłuższego leczenia i przyjmowania pewnych dawek leków nawet po ustaniu ataków dny. Każdy przypadek traktowany jest indywidualnie i każdy wymaga uważnej analizy ze strony lekarza.

     

    Interakcje z lekami.

    Ryzyko pojawienia się dny zwiększają:

    diuretykitiazydowe (środki moczopędne, powszechnie używane w leczeniu nadciśnienia tętniczego),

    aspiryna podawana w niewielkich dawkach,

    leki obniżające odporność (dla pacjentów po transplantacji)

    oraz leki przyjmowane w chemioterapii.

     

    Jak unikać nawrotów?

    Główne czynniki ryzyka to wiek, płeć i uwarunkowania genetyczne. Według pewnych danych u przeszło 50 procent chorych na dnę moczanową, chorobę tę już zdiagnozowano wcześniej w rodzinie. Wspomniany wcześniej Alfred dodaje: „Dnę miał zarówno mój ojciec, jak i dziadek”. Choroba atakuje najczęściej mężczyzn, zwłaszcza między 40 a 50 rokiem życia. Są oni 3—4 razy bardziej narażeni na zachorowanie niż kobiety, u których dna rzadko rozwija się przed menopauzą.

     
    Otyłość i dieta

    W pewnej encyklopedii czytamy:

    „Obecnie nacisk kładzie się nie tyle na dietę ubogopurynową, ile raczej na leczenie zaburzeń metabolizmu zwykle towarzyszących dnie moczanowej: otyłości, insulinooporności oraz dyslipidemii”, czyli nieprawidłowego poziomu lipidów we krwi, na przykład cholesterolu (Encyclopedia of Human Nutrition).

    Niemniej część specjalistów dalej zachęca do ograniczenia pokarmów bogatych w związki purynowe, w tym drożdży, niektórych ryb i czerwonego mięsa**.

     

    Napoje.

    Picie nadmiernych ilości alkoholu może hamować wydalanie kwasu moczowego, powodując odkładanie się go.

     

    Uwarunkowania medyczne.

    Specjaliści z amerykańskiej Kliniki Mayo podkreślają związek dny moczanowej z takimi schorzeniami, jak „nieleczone nadciśnienie tętnicze i choroby przewlekłe, na przykład cukrzyca, wysoki poziom lipidów i cholesterolu we krwi oraz miażdżyca tętnic”. Ryzyko dny zwiększają również „nagłe, poważne urazy czy choroby, unieruchomienie w łóżku”, a także schorzenia nerek. Ponieważ odkładaniu się kwasu moczowego sprzyja słabsze krążenie krwi i niższa temperatura, dna moczanowa najczęściej zajmuje staw palucha.

     

    Jak skutecznie walczyć z artretyzmem?
     
    Podstawowym orężem w walce z dną moczanową są przede wszystkim zalecenia dobrze wykwalifikowanego reumatologa. Zaniedbywanie kolejnych wizyt, wybiórcze przyjmowanie leków i dopasowywanie zaleceń lekarza do swoich potrzeb to działanie, które nie może skończyć się dobrze. W walce z tą chorobą możemy zrobić także coś od siebie. Sposoby, jakich użyjemy nie stoją w sprzeczności z osiągnięciami nowoczesnej medycyny, lecz wspomagają ją w tej walce. Jest ich naprawdę nie mało. Poniżej przedstawię kilka z nich:

     

    Chodzimy boso

    Wówczas gdy problemem pacjenta jest dna moczanowa atakująca kolana, można na przykład próbować łagodzić negatywne skutki schorzenia, chodząc boso tak często i tak długo, jak tylko jest to możliwe. Zdaniem coraz większej grupy lekarzy chodzenie w butach stanowi niepotrzebne obciążenie dla kolan oraz stawów biodrowych, jeżeli zatem istnieje taka możliwość, warto pomyśleć o jego złagodzeniu.

     

    Aktywność fizyczna

    Nie wolno zapominać również o tym, że osoby zmagające się z problemem artretyzmu nie powinny unikać ruchu. Choć wielu chorym pomysł taki wydaje się niedorzeczny, skoro bowiem każdy ruch podczas ataku wywołuje ból, a aktywność fizyczna tylko potęguje nieprzyjemne doznania, jaki jest sens narażania się na dodatkowe nieprzyjemności. Tymczasem okazuje się, że to, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieracjonalne, w rzeczywistości znajduje uzasadnienie. Chory musi martwić się nie tylko o napady bólu, ale również o stan swoich stawów, a brak ruchu przyczynia się do tego, że stawy w coraz większym stopniu zniekształcają się. Same ćwiczenia dopasowywane są indywidualnie dla każdego pacjenta, lekarz zaś bierze pod uwagę nie tylko stopień zaawansowania choroby, ale również ogólną kondycję pacjenta, jego umiejętności, kondycję psychiczną oraz stan zdrowia. Dzięki temu nie należy martwić się o to, że zalecone choremu ćwiczenia będą wykraczały poza charakterystyczne dla niego możliwości.

     

    Zioła

    Wsparciem podczas leczenia objawów choroby (a także ważnym elementem profilaktyki) mogą okazać się również zioła. Chorym zaleca się zatem między innymi dodawanie do kąpieli olejków eterycznych znanych ze swojego działania przeciwzapalnego (tu sprawdza się zwłaszcza eukaliptus, dziurawiec oraz nagietek), a także picie ziołowych herbatek moczopędnych (z kwiatu lipy albo pokrzywy), które pozwolą na oczyszczenie organizmu z nadmiaru kwasu moczanowego. Należy jednak pamiętać o tym, aby informować lekarza o stosowanych przez nas ziołach. Same w sobie nie stanowią one zagrożenia dla naszego organizmu, niekiedy jednak może się okazać, że ich stosowanie pozwala na rezygnację z silnych dawek niektórych leków.


    *Artykuł ten nie może zastąpić porady medycznej. Każdy chory wymaga indywidualnego leczenia. Nie należy też bez konsultacji z lekarzem przerywać stosowania przepisanych farmaceutyków ani wprowadzać drastycznych zmian w sposobie odżywiania.

    ** Według artykułu opublikowanego w tygodniku AustralianDoctor „nie wykazano bezpośredniej zależności między wzrostem ryzyka ataku dny” a spożyciem grzybów i warzyw o wysokiej zawartości związków purynowych (na przykład fasoli, soczewicy, grochu, szpinaku, kalafiora).

    czwartek, 1 listopada 2012

    Dna moczanowa



    Dna moczanowa*

    CZYM JEST I JAK JEJ ZAPOBIEGAĆ
    DNA MOCZANOWA (popularnie zwana artretyzmem lub nieco nieściśle - podagrą) to jedna z form zapalenia stawów. Należy do chorób wyjątkowo bolesnych, których nie łatwo jest zapobiegać. W pewnej książce czytamy: „Dna moczanowa jest spowodowana zaburzeniem metabolizmu kwasu moczowego”. Jak dalej dodano, „znana jest konkretna przyczyna tej choroby: kryształy kwasu moczowego gromadzące się w mazi stawowej (...), zwłaszcza w dużym palcu u nogi”. Kwas moczowy – krążący we krwi zbędny produkt przemiany materii – powstaje w wyniku rozkładu związków purynowych. Na skutek upośledzonego wydalania z moczem odkłada się on w stawie śródstopno-paliczkowym palucha (lub w innych stawach) w postaci igiełkowatych kryształów. Zajęty staw bywa gorący w dotyku, obrzmiały i bardzo bolesny*. „Nawet przy delikatnym dotknięciu odczuwa się nieznośny, przeszywający ból. Początkowa faza tej choroby z reguły pozbawiona jest charakterystycznych objawów. Najczęściej pacjenci przybywają do lekarza, gdy stadium choroby jest już zaawansowane, a chory odczuwa powracające nagłe bóle stawów.
    Podręcznik diagnostyki i terapii "The Merck Manual" wyjaśnia: „Początkowo napad dny obejmuje zwykle tylko pojedynczy staw i nie trwa dłużej niż kilka dni, ale w późniejszym okresie u osób nie leczonych zaostrzenie dolegliwości może obejmować kilka stawów jednocześnie (...). Czas trwania okresów bezobjawowych jest różny u poszczególnych chorych, ale w miarę postępu choroby okresy te staja się coraz krótsze. Przy braku profilaktyki może wystąpić kilka ataków choroby w ciągu roku i może ona przerodzić się w przewlekłe zapalenie stawów z nieodwracalną ich deformacją”.
    Badania statystyczne pokazują, że zdecydowanie częściej choroba ta występuje u mężczyzn niż kobiet. Najczęściej pierwszy napad bólów artretyzmu przeżywają panowie po ukończeniu 40-go roku życia, choć zdarzają się osoby, które zmagają się z tą chorobą znacznie wcześniej. U pań zaś występowanie artretyzmu jest często powiązane z menopauzą i zmianami w gospodarce hormonalnej, jakie się wówczas dokonują.
    Typy choroby

    Lekarza specjaliści rozróżniają dwa rodzaje dny moczanowej, określając je mianem pierwotnej i wtórnej. Wspominana jest także dna rzekoma, mylnie kojarzona z dną moczanową.

    Dna moczanowa pierwotna to zaburzenie metabolizmu dziedziczone po przodkach, gdzie organizm chorego produkuje tak duże ilości kwasu moczowego, że jego wydalenie staje się problemem. Nad wyjaśnieniem  przyczyn tego zjawiska ciągle pracują naukowcy.

    Natomiast dna moczanowa wtórna to choroba będąca konsekwencją szeregu innych schorzeń. Najbardziej zagrożeni artretyzmem są pacjenci, którzy przeszli białaczkę albo przewlekłą chorobę nerek. Nieraz dna moczowa jest jednak również konsekwencją problemów z nadwaga, niewłaściwej diety odchudzającej oraz przyjmowania pewnych grup leków, których zadanie polega na odwodnieniu organizmu. Muszą się z nią liczyć również osoby nadużywające alkoholu, a także te, które zmagają się z cukrzycą typu II.

    Dna rzekoma, która, ze względu na duże podobieństwo objawów, bardzo często mylona jest z dną moczanową. W przypadku tego schorzenia winowajcami są nie kryształki moczanu sodu, ale moczanu wapnia, które również mogą odkładać się w ścięgnach i stawach. Dna rzekoma dokucza zwłaszcza osobom, które przekroczyły już sześćdziesiąty rok życia i choć nie jest tak bolesna, jak dna moczanowa, również wymaga interwencji lekarza. Choroba ogranicza ruchowo, a w chwilach największego bólu uniemożliwia normalne funkcjonowanie, jej ignorowanie może zaś przyczynić się do tego, że jedynym sposobem na uwolnienie chorego od bólu jest operacja.
    Pierwsze objawy:
    Za problemy, których doświadczają chorzy na dnę moczanową odpowiedzialny jest kwas moczowy. Jest to bardzo ważny produkt przemiany materii, który zazwyczaj po spełnieniu swojej funkcji jest odfiltrowany przez nerki, a następnie usunięty z organizmu. Niestety, niekiedy organizm produkuje znacznie więcej kwasu moczowego niż potrzebuje, bywa zaś i tak, że ma poważne problemy z jego płynnym usuwaniem z organizmu. Taka sytuacja nie pozostaje bez wpływu na stan zdrowia, największe zagrożenie stanowią zaś kryształki moczanu sodu. Pozbawione możliwości opuszczenia organizmu tworzą one złogi zarówno w stawach, jak i w ścięgnach, a ich obecność wywołuje nie tylko stan zapalny, ale również ucisk i wyjątkowo silny, przeszywający ból.
    Jak już wspomnieliśmy, w pierwszej fazie swojego rozwoju dna moczanowa nie daje sygnałów świadczących o pojawieniu się tak poważnego problemu i konieczności podjęcia środków zaradczych. Produkowany przez organizm kwas moczowy jest zbyt dużej ilości, a proces odkładania się kryształków moczanu sodu postępuje niemal niezauważalnie. Pierwszy atak artretyzmu, nie daje dużych szans na wykrycie dny moczanowej. Przeważnie atak taki następuje nad ranem, wielu chorych wspomina zaś, że pojawił się on po spożyciu sytego posiłku zaprawionego alkoholem.
    Ból zaczyna się dość niewinnie, już po kilku godzinach staje się jednak niemal niemożliwy do zniesienia. Każdy dotyk miejsca dotkniętego atakiem tylko zwiększa cierpienie, a cierpliwe czekanie na to, aż atak ustąpi nie jest wcale gwarancją eliminacji bólu. Dyskomfort wywołany bólem nie jest zresztą jedynym sygnałem świadczącym o ataku artretyzmu, zmienia się bowiem również skóra w okolicach zaatakowanego stawu. Staje się ona lśniąca i napięta, atakowi towarzyszy zaś obrzęk i dobrze widoczne zaczerwienienie. Skutki ataku można łagodzić lekami przeciwbólowymi, nie przyczyniają się one jednak do skrócenia czasu jego trwania, ale raczej do złagodzenia jego uciążliwości.
    Same ataki dny moczanowej mają swoje nazwy uzależnione od tego, który staw został zainfekowany, a w związku z tym i od tego, w którym miejscu pacjent odczuwa największy ból. I tak popularna podagra to zapalnie obejmujące staw śródstopno-paliczkowy palucha i jest to właśnie najczęstsza lokalizacja dny moczanowej. Wówczas gdy zapalenie obejmie któryś ze stawów ręki mówimy o chiragrze, zapalenie stawów kręgosłupa nosi nazwę rachidagra, a zapalenie stawu kolanowego doczekało się nazwy gonagry, natomiast o omagrze mówimy wówczas, gdy problemem osoby chorej jest zapalenie stawu barkowego wywołane przez kryształki moczanu sodu.
    Staw jest obrzęknięty, skóra nad nim napięta, rozgrzana, zaczerwieniona albo sinopurpurowa.
    Zignorowanie pierwszego ataku w nadziei, że mamy do czynienia z fałszywym alarmem, który już nigdy się nie powtórzy, jest pozbawione logicznego uzasadnienia. Gdy bowiem zignorujemy pierwszy niebezpieczny sygnał wysłany nam przez organizm, możemy oczekiwać kolejnych.
    Każdy następny atak trwa dłużej od poprzedniego, a okresy odpoczynku w istotny sposób się skracają, w pewnym momencie więc trudno już o nadzieję na to, że to nie dna moczanowa, ale jakieś mniej groźne dolegliwości są tym, co nam dokucza. Chorych pocieszyć może jedynie to, że dna moczanowa rzadko atakuje kilka stawów, a do tego nieczęsto obserwuje się tak zwane wędrujące zmiany stawowe. Nie oznacza to jednak, że zwlekanie z leczeniem jest w jakikolwiek sposób uzasadnione zwłaszcza, że bardzo częstą konsekwencją artretyzmu jest przewlekło zapalenie stawów.
     
    *Artykuł ten nie może zastąpić porady medycznej. Każdy chory wymaga indywidualnego leczenia. Nie należy też bez konsultacji z lekarzem przerywać stosowania przepisanych farmaceutyków ani wprowadzać drastycznych zmian w sposobie odżywiania.